Minęło sporo czasu od ostatniej notki, dlatego postanowiłem wprowadzić pewną zmianę. Mianowicie, proszę Was serdecznie o symboliczne kliknięcie w reklamę po lewej stronie. Taka forma napiwku pozwoli mi systematycznie proponować Wam pomysły na dobry film na wieczór. Także, proszę jeszcze raz o kliki i z góry dziękuję! ;-)
Także do rzeczy... Pewnie znacie to uczucie lekkiego zażenowania, gdy ogląda się stary film z efektami na słabym poziomie, co niektórzy mogliby sobie pozwolić na stwierdzenie, że nie warto oglądać starych filmów akcji, bo jedynie śmieszą nieudolnością. Chciałbym Wam w tym wpisie przypomnieć, co prawda nie taki stary, film ,,Cliffhanger" (polski tytuł: ,,Na krawędzi") z 1993 roku. Jest to prawdziwy klasyk i jeden z większych sukcesów, generalnie lubianego przeze mnie, Sylvestra Stallone.
Obraz ten trzyma w niesamowitym napięciu już od pierwszej sceny. Chyba mogę się pokusić o opinię, że przeszła ona do historii kina, ponieważ odniesień do tej sceny, a nawet licznych parodii, nie brakuje w wielu filmach. Akcja ,,Na krawędzi" toczy się głównie w wysokich górach, a głównymi bohaterami są ratownicy górscy, którzy całkiem przypadkowo znaleźli się w poważnych tarapatach z grubą kasą i bandziorami włącznie. Jest tutaj kilka kwestii, na które chciałbym zwrócić uwagę. Fabuła jest dość prosta, nie ona jednak buduje klimat filmu. Mniejsza o logikę wydarzeń, chwilami naciąganą, na pierwszy plan wychodzą bowiem spektakularne zdjęcia i imponujący efekty specjalne, które stanowią żywy dowód na to, że nie wszystko najlepsze co zostało wygenerowane przez komputer.
Przyznam tutaj szczerze, że entuzjazm ten może się po części wiązać z sympatią do Sylvestra Stallone'a - uważam serię ,,Rocky" za niezwykle inspirującą, pozostałe jego filmy także zasługują wg mnie na miano klasyków, np. ,,Rambo", ,,Oskar" czy ,,Człowiek demolka" (chodzi naturalnie o udział Stallone'a w filmie, nie zaś stworzenie go jak w przypadku ,,Rocky'ego", do którego Sly napisał scenariusz). Jestem pod wrażeniem sprawności fizycznej Stallone'a i ujęć, które przyszło mu realizować bez pomocy kaskadera. ,,Cliffhanger" czy może ,,Na krawędzi" to film, który spotkał się z dobrym przyjęciem, czego wyrazem są choćby 3 nominacje do Oskarów: za najlepszy montaż dźwięku, efekty specjalne i najlepszy dźwięk. Co ciekawe, jednocześnie film został nominowany do Złotych Malin, m.in. za scenariusz współtworzony przez Stallone'a. Przyznam, że czytając o tym trochę się zdziwiłem, zarzuty do filmu o brak realizmu są słuszne, ale myślę, że nie psuje to oglądania.
Chciałbym odnotować jeszcze obecność w filmie bardzo interesującego aktora - Johna Lithgowa, który polskiej publiczności kojarzy się głównie z roli w serialu ,,Trzecia planeta od słońca" oraz genialnej roli czarnego charakteru w 4-tym sezonie "Dextera". W opisywanym przeze mnie filmie może nie wypada aż tak przekonująco, ale i tak warto obejrzeć, mimo że logika pewnych wydarzeń z udziałem filmowych bandziorów wymaga przymrużenia oka. To zdecydowanie bardziej film akcji niż realistyczny thriller z pośigami. Podsumowując, polecam tą pozycję, ,,Cliffhanger" to znością dobry film na wieczór pełen wrażeń!
Tym razem nieco inaczej, ponieważ wyjąkowo postanowiłem zrecenzować dla Was nie film, lecz serial. Nie mogłem się jednak powstrzymać ponieważ mowa o serialu, który porusza wyobraźnię do samych granic i jest wręcz fascynujący. Przez niektórych okrzyknięty mianem ,,męskiego serialu". Gra o Tron jest adaptacją sagi Pieśni Lodu i Ognia autorstwa Georga R.R. Martina. Nie będę ukrywał, że serial gorąco polecam każdemu, bez względu na płeć.
Najczęściej spotykany zarzut wymierzany w stronę Gry o Tron to fakt, iż fabuła tego epickiego serialu rozgrywa się w świecie kompletnie fikcyjnym, fantastycznym. Ci, którzy spodziewają się po serialu bezmyślnego stukania mieczami będą jednak mile zaskoczeni. Prawdziwy urok i zaletę tej historii stanowią bowiem polityczne i miłosne intrygi, mające niemalże uniwersalny charakter. W serialu poznajemy wyjątkowo okrutny świat, w którym jednak słowo ,,honor" ma znaczenie większe niż wartość życia, przynajmniej dla niektórych z bohaterów. Duża dawka przemocy, sexu i realizmu nadają tej produkcji HBO niepowtarzalny klimat. W tej historii nigdy nie wiesz do końca co się wydarzy, w którą stronę zwróci się akcja, czy nawet komu przyjdzie umrzeć. W Grze o Tron albo wygrywasz albo giniesz, ta zasada niestety dotyczy wszystkich, bez względu na to czy komuś jest bliżej do dobra czy też zła. Generalnie, jak w życiu, na próżno szukać jednowymiarowych postaci, nic nie jest tak proste jak wydaje się na pozór, a dobro nie zawsze góruje nad, pozornym, złem. Polecam serial każdemu, podobnie zresztą jak książki, które wciąż wychodzą spod pióra genialnego pisarza, George'a Martina (pozostały mu jeszcze do napisania 2 tytuły tej niewiarygodnie złożonej i realistycznej sagi!).
Tym razem przypomnę film z nieco inaczej beczki niż najnowsze kino - cofamy się do 1996 roku, gdy na ekrany trafił ,,Lęk pierwotny" (Primal Fear).
Film przedstawia Martina Vail'a (Richard Gere), popularnego prawnika, który wykorzystuje wpływy oraz luki prawne, broniąc przestępców różnego pokroju. Z myślą o zyskaniu szerokiego rozgłosu postanawia pomóc Aaron'owi Stampler'owi, 19-letniemu chłopakowi, który jest oskarżony o brutalne zabójstwo arcybiskupa. Dowody zdają się być jednoznaczne, lecz w Vail'u coś się zmienia pod wpływem delikatności i bezradności Stamplera - wyrafinowany prawnik zaczyna wierzyć w niewinność klienta.
Tak w dużym skrócie prezentuje się fabuła ,,Lęku pierwotnego". Film jest naprawdę dobry, szczególnie warto go obejrzeć ze względu na rolę młodziutkiego Edwarda Nortona, który zagrał Aarona Stamplera. Polecam!
Tym razem postanowiłem zaprezentować garść trailerów filmów rodem z Korei. Każdy z nich jest wart Waszego czasu, dlatego zachęcam do obejrzenia każdego kogo nieco męczy już amerykańska papka. Chciałbym przy tym podkreślić, że azjatyckie kino w moim odczuciu zapewnia jeszcze powiew świeżości i realizmu, do którego wszyscy, świadomie lub nie, wzdychamy i tęsknimy. Nietrudno się dziwić, że Hollywood tak chętnie inspiruje się kinem ze Wschodu...
Jak minęły Wam święta? Postanowiłem przygotować małą niespodziankę i wyselekcjonowałem kilka filmów, które zapowiadają się ciekawie. Proszę o komentarze na ich temat, na który będziecie czekać najbardziej?:)
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 345 025 (wersja testowa)
Ciekawy blog pełen refleksji na temat filmów prosto od pasjonata kina!
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: