Law Abiding Citizen, ukazujący się w polskich kinach pt. Prawo Zemsty to film, z którym wiązałem dość duże nadzieje. Głównym powodem mojego zainteresowania była obsada - Gerard Butler i Jamie Foxx to w moim mniemaniu aktorzy z górnej półki, a fakt, że w filmie mieli być zwróceni przeciwko sobie wystarczył bym poczuł się zaciekawiony. (uwaga, delikatne spoilery!)
Przedstawiona historia zaczyna się mocno - rodzina głównego bohatera (Gerard Butler) zostaje brutalnie zamordowana, a jak później się dowiadujemy, nieszczęśnik przeżywa i toczy walkę z przestępcami na prawnej arenie amerykańskiego sądu. Nie wszystko układa się jednak tak jak powinno ponieważ ambitny prawnik (Jamie Foxx), pracujący dla zdruzgotanego mężczyzny decyduje się na zawarcie układu z mordercą, aby nie narazić swoich statystyk na skażenie przegraną rozprawą. W efekcie, główny winowajca tragedii może liczyć na zaledwie kilkuletnią odsiadkę. Sprawa wydaje się zamknięta, mijają lato aż tu w końcu, w dniu egzekucji drugiego z oskarżonych wydarza się coś niespodziewanego...
Jak nietrudno się domyślić z traileru Prawa Zemsty, głównym wątkiem historii jest tytułowa zemsta. Mamy więc pałającego gniewem głównego bohatera, który w niezwykle przemyślany i wyrafinowany sposób zadaje okrutną śmierć ludziom odpowiedzialnym za śmierć jego bliskich. Po rozwiązaniu tej kwestii odniosłem wrażenie, że niejeden inny film mógłby się skończyć w tym momencie, w końcu zabici zostali pomszczeni, ale nie, zaraz.. Film ledwie się rozkręcił! Otóż, okazało się, że nasz główny bohater grany przez Butler'a nie jest byle kim i postanawia rzucić wyzwanie amerykańskiemu systemowi sądownictwa.
Pozwolę sobie przyznać, że w tym momencie film wydał mi się naprawdę świetny. Clyde Sheldon kreowany przez Gerarda robi wrażenie nieobliczalnego i tajemniczego, co zdecydowanie napędza zainteresowanie ze strony widza. Liczyłem jednak, że film pójdzie w nieco innym kierunku. Spodziewałem się, że Sheldon w przebiegły sposób wypunktuje wszystkie wady i patologie systemu sprawiedliwości, zastraszając przy okazji egoistycznych prawników. W zasadzie nie było źle, ale poczułem jednak delikatne ukłucie rozczarowania, gdy działania Sheldona przerodziły się w sieczkę wymiaru sprawiedliwości. Może zabrakło mi tu trochę więcej gry psychologicznej, ciężko sprecyzować, w dodatku pomysł na to w jaki sposób Sheldon wymykał się spod nadzoru więziennego mnie raczej rozbawił niż zaimponował.
W każdym razie, Prawo Zemsty to na pewno dobry film, zasługujący na całkiem solidną 4, według mnie
Polecam go na zimowy wieczór z piwkiem bądź herbatką w ręku, jak kto woli
Na deser tradycyjnie zapodaję trailer dla tych, którzy jeszcze nie widzieli.